Komentarz l Kolejny temat zastępczy



Po co te kasy?


Bzdurą, o czym zresztą wreszcie poinformowało samo Ministerstwo Finansów, jest argument, że Unia Europejska wymaga od nas wprowadzenia kas fiskalnych w taksówkach


Czyżby rzeczywiście chodziło tylko o to, że ktoś na kasach chce po prostu zrobić interes...


Marek Zuber

główny ekonomista TMS

Czemu właściwie mają służyć kasy fiskalne w taksówkach? Rozumiałbym, gdyby 90% tak­sówkarzy rozliczało się na zasa­dach ogólnych. Chcemy walczyć z szarą strefą, wprowadzamy kasy fiskalne. Pomijam kwestie tego, że i tak nie wyeliminowało­by to patologii - są różne sposo­by obejścia nakazów - ale rze­czywiście w takiej sytuacji coś by to dało. Jednak większość tak­sówkarzy rozlicza się z fiskusem inaczej. Na przykład płaci ry­czałt. Bez względu wiec na to, ile zarobią, płacą taki sam podatek. W tej chwili niecałe 200 złotych (uwzględniając odpis na ZUS, to nawet niecałe 100 złotych).

Niektórzy taksówkarze rozli­czają się według książki podatko­wej. W takiej sytuacji zgodnie z nowymi przepisami może się coś zmienić, ale jeśli będzie to dla nich korzystne, także przejdą na ryczałt. Czyli w tym sensie pro­ściej byłoby wprowadzić nakaz płacenia ryczałtu. Mało tego: Ministerstwo Finansów gotowe jest pokryć połowę ceny kasy fis­kalnej. Czyli innymi słowy poło­wę ceny kasy fiskalnej sfinansu­jemy my, czyli podatnicy. Od razu rodzi się zatem pytanie: jaki będzie przychód do budżetu z tytułu wprowadzenia nowych zasad? Śmiesznie niski.

Bzdurą, o czym zresztą wre­szcie poinformowało samo Ministerstwo Finansów, jest argument, że Unia Europejska wymaga od nas wprowadzenia kas fiskalnych w taksówkach. W wielu krach Unii nie stosuje się takiego rozwiązania. Jako żywo przypomina mi to sytuację z wprowadzeniem podatku Belki. Wtedy też niektórzy argu­mentowali, że tak nam każą, co oczywiście było nieprawdą. Działo się to akurat w sytuacji, gdy Niemcy zastanawiali się nad rezygnacją z opodatkowa­nia dochodów odsetkowych.

Moim zdaniem, jedyny senso­wny cel wprowadzenia kas fis­kalnych to próba ukrócenia wypi­sywania lewych rachunków za usługi przewozowe. Czyli wysta­wiania rachunku za coś, czego nie było. Kierowca dostaje parę złotych, a otrzymujący rachunek wpisuje go w koszty. Tu pewnie coś państwo byłoby w stanie zao­szczędzić po wprowadzeniu nowych przepisów. Pytanie tylko, czy rzeczywiście tak dużo? Czy ktoś to w ogóle próbował policzyć? Zresztą z tym procede­rem można walczyć na wiele sposobów i nie jestem pewien, czy kasa fiskalna jest najlepszym z nich.

Ja nie wiem, czy 2,5 tysiąca złotych jednorazowego wydatku (mniej więcej tyle kosztuje kasa fiskalna) to dużo, czy nie. Cho­ciaż z doświadczenia wielu moich znajomych wiem, że tak­sówka dzisiaj to już nie taki biz­nes, jak kilka lat temu. Opór tak­sówkarzy jest zrozumiały także z innego powodu. Co chwilę sły­szą o różnych pomysłach dobra­nia się im do skóry. A to jakaś gmina co pół roku wymyśla nowy kształt tabliczek identyfi­kacyjnych na samochodach, a to ktoś zastanawia się nad przepi­sem, nakazującym użytkowanie samochodów tylko w określo­nym kolorze itd., itd. Kto za to ma płacić, wiadomo.

 

No to podsumujmy.

 

Zyski budżetowe z kas fiskalnych w taksówkach będą żadne. Ukró­ci się szarą strefę? Jeśli, to mini­malnie - będzie to zresztą doty­czyło głównie wypisywania lewych rachunków, nie zaś dochodów taksówkarzy. To o co chodzi? Po co tyle zamieszania? Dlaczego miesiącami toczy się spór, w którym Ministerstwo Finansów używało do niedawna nieprawdziwych argumentów (nakaz UE)? Czy nie jest to kolejny temat zastępczy? Czy naprawdę Ministerstwo Finan­sów nie ma poważniejszych pro­blemów i ważniejszych zadań? Porównywanie taksówek z małymi sklepami spożywczymi (słyszałem taki argument w jakimś ogólnopolskim programie informacyjnym) jest bez sensu. Taksówka to nie handel, tylko usługa, a usług nie objętych nakazem posiadania kasy fiskal­nej jest w bród. Zresztą także w Unii. Chyba że taki jest zamysł ministerstwa: w każdym domu kasa fiskalna. Jeśli już ktoś tak bardzo chce kontrolować tak­sówki, zawsze może skorzystać z taksometrów, których przewa­żająca większość ma możli­wość dołączenia odpowiedniego modułu. Kosztuje to kilka razy mniej niż kasa fiskalna. O co wiec chodzi? Czyżby rzeczywi­ście tylko o to, że ktoś na tych kasach chce po prostu zrobić interes... •